Konkretnie o umowie z Ameryką

Jutro rozpocznie się w Katowicach Europejski Kongres Gospodarczy. Gośćmi będą główni negocjatorzy, obu stron, umowy handlowej z USA.

Miesiące po wyborach do Parlamentu Europejskiego będą decydujące dla losów umowy handlowej pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Popularny TTIP czyli Transatlantic Trade and Investment Partnership, to jednak coś więcej niż tylko umowa handlowa.



Kilka tygodni temu w Komisji, w której zasiadam w Parlamencie Europejskim, czyli do spraw Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów mieliśmy dyskusję z negocjatorami z obu stron, o tym jakie znaczenie umowa będzie miała dla małych i średnich przedsiębiorstw.

Według obliczeń Komisji Europejskiej, Unia Europejska może zyskać dzięki tej umowie prawie 120 miliardów euro rocznie. Umowa będzie miała trzy części: dotyczącą dostępu do rynków, kwestii regulacyjnych i tzw. reguł, w których będą przepisy w określonych sektorach, które będą szły dalej niż tylko dostęp do rynku.

Negocjacje wciąż trwają i dlatego nie ma ostatecznej decyzji, co w umowie będzie. Jest kilka kwestii kluczowych, bez których ta umowa na pewno nie będzie przyjęta, takich jak dostęp do zamówień publicznych, do inwestycji, zwiększenie wymiany handlowej. Są także sprawy kontrowersyjne jak uprawy GMO, usługi audiowizualne, czy kwestie dotyczące ochrony danych osobowych.

Ważnym elementem tych negocjacji będą standardy. Pracują nad nimi już wspólnie europejskie organizacje standaryzacyjne – CEN (Europejski Komitet Normalizacyjny), CENELEC (Europejski Komitet Normalizacji Elektrotechniki) i ETSI (Europejski Instytut Norm Telekomunikacyjnych) i odpowiednie amerykańskie agencje. Zadanie jest trudne, bo w Stanach jest ponad 60000 różnego rodzaju standardów, zdarza się, że kilka dotyczących jednej grupy produktów, podczas gdy w Europie – około 30 000. To swoja drogą ciekawe porównanie dla tych, którzy wciąż uważają, że Unia Europejska jest przeregulowana. Harmonizacja standardów, a zdecydowanie częściej, obopólne uznawanie standardów drugiej strony to prawdopodobnie będzie jedno z ważniejszych osiągnięć tej umowy i jedno z największych ułatwień w handlu pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi.

Jest też szansa, że przy okazji umowy, uda się zbudować platformę tzw. „dialogu regulacyjnego” pomiędzy UE a USA. To oznaczałoby na przykład koordynację i wspólne konsultacje przyszłych zmian regulacyjnych w polityce gospodarczej. To mogłoby wpłynąć na to, że w przyszłości będziemy zbliżali się do wspólnego rynku dla 820 milionów przedsiębiorców i konsumentów.

Będę starała się o to, aby w negocjacjach tej umowy nie zapomniano o roamingu. Mając świadomość, że jesteśmy na dobrej drodze by ostatecznie pożegnać, w 2016 roku, dodatkowe koszty roamingu w UE, powinniśmy spróbować rozszerzyć te regulacje tak, by dotyczyły również naszych obywateli przebywających w Stanach Zjednoczonych. Dziś rozmowy i przesył danych w roamingu w USA są kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy razy droższe od naszych stawek krajowych. Zdarza się, że ściągnięcie 1 megabajta danych może kosztować polskiego turystę lub przedsiębiorcę nawet prawie 50 PLN! To samo dotyczy Amerykanów korzystających z roamingu w Europie. Wszyscy na tym tracimy, dlatego zwłaszcza zharmonizowanie przepisów dotyczących informacji dla konsumentów i stawek międzyoperatorskich przyniosłoby dużo korzyści konsumentom.

Druga sprawa o jaką będę szczególnie zabiegać to prawa konsumenckie i możliwości rozstrzygania sporów online. Amerykańskie firmy powinny respektować nasz dorobek w zakresie praw konsumentów. Pracowałam w Parlamencie nad platformą online do rozstrzygania takich sporów. Będzie ona funkcjonowała od stycznia 2016 roku. Dobrze by było, żeby jej funkcjonalność mogła zostać rozszerzona w kontekście transatlantyckim.

Przed negocjatorami stoi trudne i skomplikowane zadanie. Te negocjacje będą żmudne i rezultat na pewno nie pojawi się prędko. Na pewno będą jednak pasjonujące. Ważne abyśmy szli w dobrym kierunku. W odróżnieniu od innych umów handlowych, w tym wypadku zapoczątkowujemy pewien proces stałego zbliżanie ustawodawstw. To jest bardzo cenne, bo będzie ułatwiało życie przedsiębiorcom i konsumentom. Dla mnie osobiście ważne jest również to, że ta umowa jest szeroko konsultowana. Po każdej rundzie negocjacyjnej odbywają się otwarte konsultacje, zarówno w Europie jak i w Stanach Zjednoczonych. Już jutro gośćmi Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach będą główni negocjatorzy obu stron - Ignacio García Bercero i Dan Mullaney. Przyglądajmy się bacznie tym negocjacjom.
Trwa ładowanie komentarzy...